dawniej: Opolskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom z Zespołem Downa

Wycieczka - Karpacz 19-21 wrzesień 2008 r. 21 Wrzesień 2008 r.

Piotrowi Myszyńskiemu

Na cmentarzu
przy świątyni Wang w Karpaczu
spotkałem grób
Henryka Tomaszewskiego

Teatr pantomimy
błysnął mi przed oczami
i Ty Piotrusiu jako Mim

Kiedy widzę kule i wózek
pytam wiatr
dlaczego zdmuchnął Cię ze sceny
i rzucił w wszechświat
czterech ścian
z niebem sufitu...

Jerzy Stasiewicz
Karpacz 21-09-2008

Wycieczka - Karpacz 19-21 wrzesień 2008 r.

Zaopatrzeni w bagaże, dobre nastroje dojechaliśmy do Karpacza około godziny dwudziestej. Wśród strzelistych świerków ukryto pensjonat „Złoty Dworek”. Rozlokowano nas po pokojach. Ku naszemu zaskoczeniu zostały urządzone w tzw. ”starym stylu”. Stylowe meble, obrazy, lampy tworzyły szlachecką atmosferę. Jak się okazało cały pensjonat był urządzony w podobnym stylu. W piwnicach znajdował się pokój ze stołem bilardowym(nawiasem mówiąc obleganym przez naszą młodzież), pokój do gry karty, pokój zabaw dla dzieci,

Zdjęcie 1

jadalnia, pokój telewizyjny. Przyjęto nas gorącą obiadokolacją. ”Kawosze” i „herbaciarze” mieli całodobowy dostęp do parzalni. Po wyśmienitym posiłku kiedy dzieci usnęły w mięciutkich łóżeczkach, w pokoju telewizyjnym zasiedli niestrudzeni dorośli na pogawędkę. Nie brakowało żartów przy herbatce, kawce i trunku.

Dzień pierwszy - sobotę rozpoczęliśmy śniadaniem o godzinie dziewiątej. Posiłek podano w formie szwedzkiego stołu. Nie będę wymieniać wszystkich specjałów .Wspomnę tylko o świeżych, ciepłych bułeczkach i swojskim cieście prosto z miejscowej kuchni. Pogoda w tym dniu nas nie rozpieszczała. Karpacz pokryły chmury i mgła. Cud, że nie padało.
Za cel zwiedzania obraliśmy kościółek Wang.

"Kościół Wang został zbudowany na przełomie XII i XIII w. w południowej Norwegii, w miejscowości Vang, położonej nad jeziorem Vang. Stąd wywodzi się jego nazwa.

Zdjęcie 2

Jezioro Wang (norw. Vangsmjösi), położone na wysokości 466 m n.p.m., otoczone jest wysokimi górami. Najbardziej znanym szczytem jest Grindafjellet (1724 m n.p.m.), na którym zamieszkiwał w "dawnych czasach" troll Tindull Grindo. Kółeczko wskazuje miejsce, gdzie stał kościół Wang. foto: © Janusz Moniatowicz
W XIX w. kościółek Wang okazał się za mały i wymagał kosztownej naprawy. Postanowiono go sprzedać. Pieniądze były potrzebne do spłaty pożyczki zaciągniętej na budowę nowej świątyni. Dzięki staraniom zamieszkałego w Dreźnie norweskiego malarza, prof. Jana Krystiana Dahla, ten cenny zabytek architektury Wikingów został zakupiony za 427 marek przez króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Po sporządzeniu dokumentacji przez królewskiego architekta, obiekt rozebrano na części i w 1841 r. przewieziono w skrzyniach statkiem do Szczecina, a następnie do Muzeum Królewskiego w Berlinie.
Król zrezygnował jednak z postawienia kościoła na Wyspie Pawiej koło Berlina i zaczął szukać miejsca, w którym świątynia mogłaby służyć nabożeństwom. Dzięki zabiegom hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca, wiosną 1842 roku, postanowiono przenieść kościółek w Karkonosze, aby mógł służyć ewangelikom, mieszkającym w Karpaczu i okolicach.
Miejsce pod budowę podarował hrabia Christian Leopold von Schaffgotsch z Cieplic. Jest to zbocze Czarnej Góry (885m n.p.m.), znajdujące się w połowie drogi z dolnego Karpacza na Śnieżkę.
2 sierpnia 1842 r. król Fryderyk Wilhelm IV osobiście dokonał położenia kamienia węgielnego, a dwa lata później, 28 lipca 1844 r., nastąpiło uroczyste otwarcie i poświęcenie kościoła przy udziale króla i jego małżonki, księcia holenderskiego Fryderyka i wielu innych znanych osobistości.
Kościół Wang został wzniesiony na wzór najlepszych przykładów skandynawskiego drewnianego budownictwa sakralnego i stanowi bezcenne dzieło dawnej sztuki nordyckiej. Świątynia wykonana jest z sosny norweskiej, która, nasycona żywicą, wykazuje niezwykłą trwałość.

Zdjęcie 3

Runy były to znaki pisma zgłoskowego, używane w początkach naszej ery przez ludy Europy północnej i północno - zachodniej. Znaki te ryto przeważnie w kamieniu, metalu, kości i drewnie. Powstały prawdopodobnie poza obrębem kultury łacińskiej. Wzorowano je na alfabecie greckim lub łacińskim. Najdłużej, bo aż do XIX wieku, utrzymały się one wśród narodów skandynawskich, jako pismo chłopskie i zdobnicze. Wyraz "run", czyli tajemnica, miał oznaczać pismo tajemne. W Norwegii znajduje się mniej wiecej 1.600 napisów runicznych. Pismo runiczne, znajdujące się na portalu w kościele Wang, było bardzo różnie tłumaczone, n.p.: Eindridi rzeźbił (portal) na chwałę św. Olafa" lub "Eindridi skaleczył mały palec syna św. Olafa dotkliwie." Najprawdopodobniej napis ten brzmi: "Eindridi rzeźbił (portal), chudy palec, syn Olafa złego." Zapis jest więc sygnaturką artystyczną. Rzeźbiarz, który stworzł ten portal, nazwał się Eindridi; nazywano go "chudopalcym" (z artystycznymi palcami?) i był synem pewnego złego Olafa.

Odrzwia zewnętrzne, przez które wchodzi się do kościółka, zwracają uwagę swymi półkolumnami, ozdobionymi plątaniną wężów i roślin. Na kapitelach stoją stylizowane lwy, występujące w symbolicznej roli stworów strzegących bram.Odrzwia zewnętrzne, przez które wchodzi się do kościółka, zwracają uwagę swymi półkolumnami, ozdobionymi plątaniną wężów i roślin. Na kapitelach stoją stylizowane lwy, występujące w symbolicznej roli stworów strzegących bram.
W górnych narożnikach XII wiecznych portali umieszczono uskrzydlone smoki, rozrywające poziomo położoną ósemkę. Scena ta może symbolizować odwieczną i nieskończoną walkę dobra ze złem.
Na półkolumienkach, będących ozdobną ramą drzwi, wyrzeźbiono twarze Wikingów - wojowników o wysuniętych rozdwojonych językach, symbolizujących przekazywanie wiedzy i mądrości następnym pokoleniom.
Dziełami prawdziwej sztuki są również, rzeźbione w stylu bizantyjskim, górne części kolumn, tzw. kapitele, zdobione postaciami zwierząt, roślinami i maszkaronami (XII w.).
Kolumny stojące przed ołtarzem, przedstawiające zwycięstwo Dawida nad Goliatem oraz proroka Daniela w jaskini lwów, zostały zrekonstruowane przez nieprzeciętnego rzeźbiarza Jakuba z Janowic. Jego też dziełem jest krzyż, wykonany z jednego pnia dębowego w 1844 r. i postać Chrystusa wyrzeźbiona w drewnie lipowym w 1846 r.
Po obu stronach ołtarza wzniesionego w 1980 r. przez Ryszarda Zająca, stoją na postumentach dwa kandelabry. Przedstawiają one łabędzia, jako symbol wierności i serce - symbol miłości. Świece na tych norweskich świecznikach są zapalane tylko podczas ślubów. Świątynia Wang znana jest szeroko jako kościół szczęśliwych małżeństw.
Chrzcielnica - barok dolnośląski - wykonana ok. 1740 r. pochodzi z rozebranego kościoła w Dziećmorowicach koło Wałbrzycha. Ambona powstała z drewna przywiezionego z Norwegii. Świątynia otoczona jest krużgankiem, który służył jako izolacja przed zimnem, był miejscem pokuty. Tam też - dawniej - zostawiano broń i sieci. Szczyty dachowe zdobią sterczyny - wypusty w kształcie otwartych smoczych paszcz, co upodabnia je do charakterystycznych dekoracji łodzi Wikingów.
Wieża, zbudowana ze śląskiego granitu, chroni kościółek przed ostrymi podmuchami wiatru, wiejącego od strony Śnieżki.
Na zachodniej skarpie król Fryderyk Wilhelm IV postawił w 1856 r. płytę pamiątkową z epitafium, poświęconą hrabinie von Reden, z jej podobizną w medalionie.
Na dziedzińcu kościoła stoją także budynki plebanii, wybudowane dla potrzeb miejscowej Parafii Ewangelicko - Augsburskiej. W Kaplicy Misji Chrześcijańskiej otrzymacie Państwo Pismo Święte, Biblię dla dzieci, literaturę chrześcijańską, album o kościele Wang, widokówki oraz pamiątki z nim związane. Obok tej księgarni znajduje się rzeźba, przedstawiająca wskrzeszenie Łazarza, wykonana przez Ryszarda Zająca w 1994 r."

Doszliśmy do niego stromą ścieżką dotleniając się porządnie, ale warto było. Widok drewnianego kościółka nas zachwycił. Był zatopiony we mgle-jakby nakryty miękką pościelą.

Zdjęcie 4

Oczywiście zobaczyliśmy jego wnętrze słuchając historii z głośników. Po wyjściu ukazał się w całej okazałości, bowiem mgły opadły.

Następnie udaliśmy się do Western City. Racząc się smakowitą herbatą i grzańcem. W ramach biletu wstępu dzieciaki miały zapewnione: jazdę kolejką ,strzelanie z łuku, rzuty nożami do tarczy. Brały także udział w konkursie tańca indiańskiego, gdzie nagrodą był kapelusz kowbojski. Otrzymał go min. mały Szymon G. No i co najważniejsze można było wyrobić sobie odznakę szeryfa. Darek dumnie paradował z gwiazdą przez całą wycieczkę. Po takich atrakcjach zgłodnieliśmy, wiec obiadokolacja bardzo zresztą smaczna w szybkim tempie znikała ze stołów. Wieczorem ponownie zasiedliśmy do pogaduszek, tylko że w większym gronie. Były tez śpiewy w wykonaniu Kasi P. i Ewy. Rano ponownie dzień rozpoczęliśmy od pysznego śniadania.

Później był park miniatur w Kowarach.

"W Kowarach, na terenie fabryki dywanów, powstał Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska. Celem tego przedsięwzięcia jest stworzenie atrakcji turystycznej, jak również centrum informacyjnego euroregionu. Odwiedzający ten Park mają możliwość zapoznania się z obiektami zabytkowymi takimi jak pałace, klasztory, kościoły, starówki miast dolnośląskich itp., odwzorowanymi dokładnie w skali l:25. Informacje oprowadzających, jak również opisy przeszłości obiektów, zaznajamiają zwiedzających z ich walorami historycznymi. Modele te są wykonane najnowszymi metodami technicznymi, z materiałów odpornych na oddziaływanie warunków atmosferycznych, co umożliwia wystawianie tych modeli w parkowym otoczeniu. Zieleń, naturalne otoczenie, jak również filigranowe odtworzenie szczegółów, bardzo uatrakcyjniają i tak już piękne zabytki naszego regionu. W okresie zimowym modele prezentowane są w przestronnej hali ogrzewanej kominkami."

Zdjęcie 5

Każdy z nas mógł się choć na chwilę wczuć w rolę Guliwera. Zdjęciom przy makietach nie było końca.- wniosek nasuwa się sam –bardzo się podobało-chociaż pogoda nie dopisała, bo padał rzęsisty deszcz. Przemoczeni, zziębnięci powróciliśmy do pensjonatu, aby się spakować i zjeść obiad. Po takim spacerze nasze niejadki tj. Oskarek S. i Szymonek S. zjedli obiad ze smakiem. Podziękowaliśmy gospodarzowi za gościnę, błysnęły migawki aparatów obejmujące cały budynek "Złotego Dworku".

Zdjęcie 6

W drodze powrotnej zajechaliśmy na zamek w Bolkowie.

Zdjęcie 7

„Zamek w Bolkowie położony jest na wzgórzu wznoszącym się 396 m n.p.m., z jednej strony stromo opadającym do doliny Nysy Szalonej, a z drugiej łagodnie do miasta. Nie jest znana dokładna data powstania zamku, jednak wiadomo że powstał przed rokiem 1277, z którego to roku pochodzi najstarsza wzmianka. Właścicielem zamku był wówczas książę legnicki Bolesław II Rogatka. Nosił on wówczas nazwę Hain, którą zmienił w roku 1312 kiążę Bernard na cześć swojego ojca, księcia Bolka I Surowego. Najstarszymi elementami zamku są mury obwodowe o nieregularnym kształcie, budynek przy wieży i przy północno-wschodnim murze. W późniejszym czasie powstała wieża. Jest ona bardzo ciekawa, gdyż posiada kształt nie spotykany w innych zamkach na terenie Polski. Mianowicie posiada kształt klina, którego ostrze skierowane jest w stronę największego zagrożenia. Dzięki temu pociski ześlizgiwały się po murze. Wieża posiada cztery kondygnacje i ma 28 m wysokości, a jej średnica zewnętrzna wynosi od 12,3 do 15 metrów. Grubość murów w przyziemiu wynosi aż 4,5 metra. Wejście do wieży znajduje się dopiero na wysokości 9 metrów, do którego prowadziły drewniane schody. Umożliwiało to zniszczenie schodów wrazie wtargnięcia najeźcy na teren zamku i kontynuowanie obrony z wieży. Na dnie wieży, tak jak w wielu innych zamkach znajduje się loch głodowy.

W latach 1301-1368 książęta Bernard i Bolko II Mały dokonali rozbudowy i umocnienia zamku. Warownia w czasach piastowskich nigdy nie została zdobyta, pomimo kilkukrotnego oblegania jej. Dwukrotnie odparła ataki Jana Luksemburczyka, w 1331 roku kiedy to śpieszył on na pomoc wojskom krzyżackim w walce z królem polskim Władysławem Łokietkiem i w 1345 roku, kiedy to chciał podporządkować sobie Księstwo Świdnicko-Jaworskie. Zamek przeszedł do Korony Czeskiej w 1392 roku, po śmierci wdowy po Bolku II Agnieszki.

W 1444 roku miasto zdobyli husyci, jednak nie powiodło im się zdobycie zamku. Dopiero król czeski Jerzy z Podjebradów w 1468 roku zdobył zamek i osadził na nim swojego burgrabiego Hansa von Tschirna. Jednak ten zajął się rozbojem i już w roku 1468 został pojmany i powieszony przez mieszczan Świdnicy i Wrocławia, którzy zamek oddali królowi węgierskiemu Marcinowi Korwinowi. W 1493 roku w imieniu czeskiego władcy, Władysława Jagiellończyka, zamek zdobywa po sześciotygodniowym oblężeniu książę cieszyński Kazimierz II. Po roku król czeski przekazuje zamek w zastaw Fabianowi von Tschirnhaus. Na początku XVI wieku zamek został przekazany przez króla Ferdynanda I wrocławskiemu biskupowi w dożywocie. Ten też na polecenie monarchy rozpoczął w 1540 roku rozbudowę warowni, w celu przystosowania jej do nowoczesnego systemu obrony, ze względu na stosowanie powszechnie broni palnej. Prace te nadzorował architekt Jakob Parr. W wyniku rozbudowy, która trwała do roku 1549, zamek otoczono drugimi murami obronnymi z otworami na strzelnice i wzmocnionymi przez basteje. Zostały wówczas włączone do zespołu zamkowego dwie miejskie baszty. Przebudowie uległy również istniejące dotychczas budynki, otrzymały one nowe attykowe zwieńczenia w kształcie jaskółczych ogonów i półkoli, podobnie jak i wieża, którą połączono gankiem z dawnym domem mieszkalnym. Wybudowano nowy trzykondygnacyjny budynek mieszkalny, tzw. dom kobiet. Zamek po śmierci biskupa w 1543 roku przeszedł jako lenno na jego rodzinę. Od 1570 roku zamek jest własnością Matthiasa von Logau, a po kilku latach przechodzi w posiadanie rodziny von Zedlitz.

W czasie wojny trzydziestoletniej, zamek dwukrotnie w latach 1640 i 1642 odpierał ataki wojsk szwedzkich. Został zdobyty dopiero w 1646 roku przez szwedzkie wojska pod wodza generała Wittenberga. Częściowo zostały wówczas odbudowane mury i basteje uszkodzone w trakcie ataków. Szwedzi opuścili zamek i miasto dopiero dwa lata po zakończeniu wojny, w 1650 roku i wówczas powrócili na zamek jego właściciele. Rodzina von Zedlitz sprzedała zamek wraz z dobrami w roku 1703 zakonowi cystersów z Krzeszowa, którego własnością pozostał on aż do roku 1810, kiedy to nastąpiła sekularyzacja dóbr zakonnych. Przebudowano wówczas dość gruntownie wnętrza budynków mieszkalnych.

Po przejściu zamku na własność pruskiego skarbu państwa został on opuszczony i popadł w zupełną ruinę, do czego przyczyniła się również burza jaka szalała nad miastem w dniu 16 października 1814 roku. Pierwsze prace konserwacyjne podjęto w roku 1850, kontynuowane były w roku 1893. W okresie międzywojennym kilkukrotnie były prowadzone tu badania i zabezpieczające zamku przed dalszą dewastacją. Od 1900 roku w domu kobiet mieściło się muzeum. Również obecnie mieści się tam Oddział Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze."

W podróży powrotnej czas tak szybko minął, że nie spostrzegliśmy się, a już byliśmy w Opolu. W długie, zimowe wieczory można pojeździć palcem po mapie w poszukiwaniu ciekawych miejsc na przyszłoroczna wycieczkę.

Serdecznie witamy!

U progu nowego roku szkolnego wszystkim uczniom życzymy, by nie zabrakło Wam energii i zapału w zdobywaniu wiedzy, rozwijaniu swoich pasji i pozyskiwaniu nowych umiejętności.
Życzymy dobrych, cierpliwych i mądrych nauczycieli.
Rodzicom - spokojnego roku szkolnego uwieńczonego sukcesami i radościami dzieci.

asdf

Nastepne wpisy >

Odwiedź nasz profil na

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego i będziemy bardzo wdzięczni za przekazanie nam 1% podatku .

Dane do PIT:
KRS: 0000072761

Będziemy bardzo wdzięczni za darowiznę na nasze konto:

nr konta: 56 1020 3668 0000 5302 0095 6011

pop Styczeń 2007 nast
P W S C P S N
Twoja przegladarka musi obslugiwac JavaScript by zobaczyć ten kalendarz.

Jeśli chcesz otrzymywać aktualne informacje, wpisz poniżej swój adres e-mail.